Kiedy opór odbiera siły. O akceptacji, uwalnianiu napięcia i spotkaniu z przeszkodą

Szła już dosyć długo. Szła odważnie i zdecydowanie. Choć była przekonana, że czyni dobrze idąc, zaczynała odczuwać zmęczenie.

 I wtedy, na ścieżce prowadzącej przez wzgórza, napotkała zamykający jej drogę kamień.

Nie był duży. Nie był też mały. Po prostu był. I leżał dokładnie tam, gdzie chciała przejść.

Zatrzymała się.

Przez chwilę myślała, że to przeszkoda. Poczuła zmęczenie i rezygnację. W jej głowie pojawił się obraz tych, którzy wybrali inną drogę i tych, których kamień wydawał się nie zatrzymywać. I poczuła się jeszcze bardziej zmęczona.

Usiadła obok kamienia i rozpłakała się. Łzy płynęły, a ona nie próbowała ich powstrzymać. Oparła czoło o kamień, a ciało zaczęło się delikatnie rozluźniać.

Potrzebowała chwili, żeby usłyszeć, że kamień niczego od niej nie chce.

Nie mówi: „Nie pozwalam”.

Nie mówi: „Zawróć”.

Nie mówi: „Pokonaj mnie”.

Kamień tylko leży.

Więc zrobiła to, co mogła.

Położyła dłoń na kamieniu, popatrzyła na jego powierzchnię, przesunęła stopę o kilka centymetrów w bok i ruszyła dalej.

***

Ta historia, raz po raz bywa częścią także mojego doświadczenia. 

Kiedy doświadczamy lęku, przeciążenia czy poczucia utknięcia może pojawić się pewien nawykowy mechanizm: kiedy na naszej drodze pojawia się trudność, pierwszą reakcją jest ucieczka, poddanie się albo próba uwolnienia się od napięcia przez je natychmiastowe pokonanie. Próbujemy przeszkodę zignorować, przeskoczyć albo porównujemy się z innymi, którym „idzie łatwiej”. Zużywamy ogromną ilość energii nie na same działanie, ale na opór i ocenianie sytuacji, w której się znaleźliśmy.

Z perspektywy psychoterapii ACT i pracy somatycznej (przez ciało) moment, w którym napotykamy swój „kamień”, nie musi być porażką. Czasem przeszkoda jest dokładnie tym miejscem, w którym nasze ciało i umysł domagają się zatrzymania. Kiedy pozwalamy sobie na łzy, oddech i poczucie zmęczenia bez oceniania się za nie, napięcie zaczyna opadać. Dopiero z poziomu uzbrojonego w akceptację spokoju możemy zobaczyć, że przeszkoda nie wymaga od nas walki — wymaga jedynie znalezienia nowego, małego kroku.

Pojawiające się w naszym życiu trudne emocje, lęk czy poczucie braku sił bardzo często pełnią rolę takiego kamienia. Nie musimy ich od razu kruszyć ani z nimi walczyć. Czasem najważniejszym i najbardziej uwalniającym krokiem jest pozwolenie sobie na to, by poczuć zmęczenie, rozluźnić napięte ciało i obejść przeszkodę dokładnie o te kilka centymetrów — w swoim własnym tempie.

Przeczytaj także